Historia zielonego liska

Wczoraj wieczorem w celach testowych zainstalowałem Firefoxa 4. Tak, chodzi o tę przeglądarkę WWW, pozornie nie mającą wiele wspólnego z fotografią. Ale tylko pozornie – jest to bowiem jeden z nielicznych tego typu programów, wyposażonych w mechanizmy zarządzania barwą. Funkcja ta ma w założeniu odpowiadać za poprawne odwzorowanie kolorów na zdjęciach umieszczonych na stronach internetowych, jednak – jak pokazało życie – może ona sprawić poważny kłopot.

Uproszczona zasada działania tego mechanizmu jest następująca: z internetu pobierana jest strona ze zdjęciami, sprawdzane są profile ICC przypisane (lub pominięte) do plików graficznych i następuje konwersja informacji o barwach do uniwersalnej przestrzeni kolorów. Dalej mechanizm zarządzania barwą wykonuje jeszcze jedną konwersję barw – tym razem z przestrzeni uniwersalnej. Używany do tego jest profil ICC, przypisany w systemie operacyjnym do monitora, na którym wyświetlane jest okno przeglądarki. Tak przetworzone dane trafiają do pamięci karty graficznej i stąd – prosto na ekran. Dzięki całemu cyklowi możemy cieszyć oko fotografiami „trzymającymi” kolorystykę zgodną z intencjami ich autora. Pod dwoma wszakże warunkami – zdjęcia na serwerze muszą mieć dołączone prawidłowe profile źródłowej przestrzeni kolorów (np. sRGB, Adobe RGB, etc.) oraz używany przez nas monitor musi być poprawnie skalibrowany i oprofilowany.

Do włączenia trybu zarządzania kolorem w Firefoxie 4 niezbędna jest zmiana wartości parametru gfx.color_management.mode w zaawansowanych opcjach przeglądarki.

Firefox, począwszy od wersji 3.5, może operować w trzech trybach. W trybie 0 mechanizm zarządzania barwą jest wyłączony. W trybie 1 przeglądarka wykonuje konwersję wszystkich informacji o kolorze na stronie internetowej: zdjęć oraz graficznych elementów kodu HTML, zawierających znaczniki definiujące barwę poszczególnych elementów strony. W ostatnim dostępnym trybie o numerze 2 przetwarzaniu przez mechanizm zarządzania barwą podlegają wyłącznie zdjęcia z przypisanym profilem źródłowym. Domyślne ustawienie w obecnych wersjach Firefoxa to 2. Aby sprawdzić lub zmienić tryb pracy programu, należy w pasku adresu wpisać about:config, odnaleźć klucz gfx.color_management.mode, zmienić jego wartość i ponownie uruchomić aplikację.

Szturchaniec Ewy i Piotra http://www.ewaipiotr.pl/ w swoich naturalnych kolorach.

Mimo, iż włączenie mechanizmu zarządzania kolorem w „lisku” ma w założeniu zapewnić właściwe odwzorowanie barw podczas przeglądania stron internetowych, to nie należy całkowicie polegać na tej funkcji. Najważniejszym ogniwem w opisanym powyżej cyklu jest profil ICC monitora. W zależności od sposobu jego wygenerowania, zarządzanie barwą w Firefoxie działa prawidłowo lub przeciwnie – może zupełnie wyłożyć przeglądarkę w trakcie surfowania nie tylko po fotograficznych galeriach w internecie.

Firefox w trybie 2 zarządza wyłącznie kolorem zdjęć umieszczonych na stronie internetowej. Tutaj przykład błędnej interpretacji barw na skutek użycia nieobsługiwanego przez Firefoxa profilu monitora.

Pierwszą przyczyną kłopotów może być wersja profilu ICC. Obecnie w użyciu są profile w dwóch standardach: V2 i V4. Chociaż norma ICC V4 jest nowsza i bardziej rozbudowa wobec ICC V2, to do tej pory nie została należycie rozpowszechniona i z obsługą profili monitorów wykonanych w tym standardzie bywa różnie. Firefox współpracuje z profilami V2, ale nie zapewnia wsparcia dla profili V4. Jeżeli więc mamy w systemie monitor z profilem ICC V4, to zarządzanie kolorów w Firefoxie, ustawione w tryb 1 lub 2, nie będzie działać. Jest to swoista pułapka, ponieważ nie wiedząc o tej właściwości „liska” możemy mylnie wierzyć, że program prawidłowo zarządza barwą wyświetlanych zdjęć – a tymczasem nie robi nic. Jak zaradzić takiej sytuacji? Najprościej zapewnić sobie profil w wersji V2. Jeżeli samodzielnie kalibrujemy i profilujemy użytkowany monitor, to wystarczy zadbać o ustawienie odpowiedniej opcji w oprogramowaniu profilującym (np. i1Match, ColorMunki, etc.).

W trybie 1 interpretowane są wszystkie kolory na stronie oraz - jak widać na zrzucie - również elementy okna przeglądarki. Zazwyczaj pomarańczowy przycisk Firefox ma tutaj kolor zielony.

To jednak nie koniec potencjalnych źródeł kłopotów. Okazuje się bowiem, że nawet jeżeli korzystamy z profilu monitora typu ICC V2, to Firefox może w dalszym ciągu błędnie interpretować i wyświetlać kolory. Profile mogą bowiem zawierać różne sposoby konwersji kolorów z przestrzeni uniwersalnej do przestrzeni urządzenia. Generalnie możemy mówić o dwóch sposobach przekształceń: z użyciem macierzy/krzywych (jedno- lub wielokanałowych) lub z użyciem tablic cLUT. Pierwszy sposób zapewnia wprawdzie mniejszą precyzję podczas konwersji z przestrzeni źródłowej do docelowej, ale dobrze współgra z Firefoxem (i innymi aplikacjami potrafiącymi zarządzać barwą). Profile V2 typu cLUT oferują wyższą dokładność transformacji i oferują kilka dodatkowych właściwości (ich opis wykracza poza tę notatkę), ale nie są obsługiwane przez przeglądarkę Mozilli.

Jeszcze jeden przykład niewłaściwej interpretacji kolorów przez Firefoxa na stronie DFV http://www.dfv.pl/. Przyczyną problemu jest użycie nieobsługiwanego profilu monitora ICC V2 typu cLUT.

Firefox to chyba jedyna znana mi aplikacja, obsługująca zarządzanie barwą, która nie potrafi skorzystać z profilu ICC V2 typu cLUT, jakimi posługuję się w moim komputerze. Lightroom, Photoshop czy przeglądarka FastStone – a więc programy typowo graficzne – nie mają żadnego problemu z użyciem takich profili i prawidłowym wyświetlaniem kolorów. Na „pomarańczowego liska” można łatwo zastawić pułapkę. Wystarczy wykonać profil typu cLUT w aplikacji Argyll CMS, służącej do kalibracji monitorów, drukarek czy skanerów. Domyślnie, Argyll tworzy profile cLUT w trybie swoistego bezpieczeństwa. W aplikacjach, prawidłowo korzystających z profili cLUT, obraz jest wyświetlany prawidłowo, natomiast w programach z funkcjami zarządzania barwą, nie obsługującymi cLUT, podczas wyświetlania obrazu zamieniany jest kanał czerwony z zielonym. Jeżeli Firefox ma ustawioną wartość 1 lub 2 dla parametru gfx.color_management.mode, wówczas ujrzymy nieznane wcielenie „liska” – zielone!

Dzięki parametrowi gfx.color_management.display_profile możemy użyć dodatkowego profilu monitora, innego od systemowego.

W gruncie rzeczy i ten problem można rozwiązać pewnym dodatkowym nakładem pracy. Jeżeli zależy nam, aby monitor był obsługiwany w systemie przez profil typu cLUT i jednocześnie chcemy zachować pełną funkcjonalność Firefoxa, możemy wygenerować dwa profile. Profil typu cLUT normalnie instalujemy w systemie operacyjnym. Drugi profil typu macierze/krzywe zgrywamy w bezpieczne miejsce na dysku twardym, otwieramy Firefoxa, w pasku adresu wpisujemy about:config, odnajdujemy klucz gfx.color_management.display_profile i wpisujemy tutaj nazwę pliku z tym dodatkowym profilem wraz z pełną ścieżką dostępu w strukturze folderów. Po ponownym uruchomieniu przeglądarki, będzie ona pracować w trybie zarządzania kolorów, korzystając z tego zdefiniowanego profilu ICC zamiast z profilu monitora ustawionego w systemie operacyjnym.

Lepszy podgląd z Technicolor CineStyle

Od miesiąca fotografuję przy użyciu profilu Technicolor CineStyle. Profil ten został opracowany dla filmowców, rejestrujących klipy wideo lustrzanką Canon EOS 5D Mark II, jednak jego przydatność wykracza poza pierwotne przeznaczenie. CineStyle sprawdzi się podczas wykonywania zdjęć i filmowania dowolnym aparatem z rodziny EOS, oferującym funkcję Picture Style. Mogą to być jedynki, 7D, 50D, 550D i inne starsze modele.

Dla użytkowników lustrzanek EOS, którzy jeszcze nie wiedzą do czego służy funkcja Picture Style, dwa słowa wstępu. Mechanizm ten umożliwia nadanie określonego wyglądu fotografiom – trochę na podobieństwo kliszy analogowych, dobieranych do konkretnego typu zdjęć i zapewniających takie a nie inne odwzorowanie barw i kontrastu. Ustawienia Picture Style stosowane są przy zapisie zdjęć w formacie JPEG i filmów MOV. Mogą być również użyte (lub zmodyfikowane) kiedy otwieramy i konwertujemy pliki CR2 w aplikacji Canon Digital Photo Professional.

Aparat prosto z fabryki ma załadowane kilka podstawowych styli: standardowy, portretowy, krajobrazowy, neutralny, wierny i monochromatyczny. Canon oferuje dodatkowe style do załadowania do lustrzanki na stronie http://www.canon.co.jp/imaging/picturestyle/index.html. Znajduje się tutaj również opis działania całego mechanizmu Picture Style z przykładami oraz informacje o firmowym edytorze do budowania własnych profili. Na pewno jest to dobra lektura na początek.

Wróćmy do CineStyle. Po rejestracji i pobraniu pliku ze strony http://www.technicolor.com/CineStyle, można załadować go do aparatu. Niezbędna do tego jest canonowska aplikacja EOS Utility w wersji 2.6 lub nowszej. Znajdziecie ją na płycie dołączonej do aparatu, a aktualizację możecie pobrać np. ze strony http://www.usa.canon.com/ po wybraniu modelu posiadanej lustrzanki z listy urządzeń.

Do instalacji dodatkowych profili Picture Style niezbędna jest aplikacja Canon EOS Utility.

Po podłączeniu aparatu kablem USB do komputera i uruchomieniu EOS Utility, wybieramy najpierw opcję „Camera Settings/Remote Shooting”, a następnie „Register User Defined Style” w menu z czerwoną ikonką aparatu. Kolejnym krokiem będzie wskazanie pod które ustawienie użytkownika załadowany zostanie profil CineStyle i wybranie pliku CineStyle.pf2 z dysku twardego. Krokiem zamykającym powinno być określenie parametrów profilu „Detail set.” zgodnie z zaleceniami Technicolor, tj. ostrość (Sharpness) na 0, kontrast (Contrast) na -4, nasycenie (Saturation) na -2 i odcień (Color Tone) na 0. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby te ustawienia zmienić później „pod siebie”, ale na ten moment pozostańmy z wartościami zalecanymi.

Co właściwie robi CineStyle? Najprościej zrobić porównanie – wykonać zdjęcie z profilem Standard, a następnie ten sam kadr powtórzyć z profilem CineStyle. Pierwsze ujęcie będzie miało zauważalnie podkręcony kontrast i większe nasycenie kolorów. Profil firmy Technicolor – generalnie rzecz biorąc – zapewnia bardzo neutralne (w sensie tonalnym) odwzorowanie obrazu z fotografowanej czy filmowanej sceny. Jest przy tym bardziej efektywny od firmowego ustawienia Neutral. Wyraźnie widoczne „spłaszczenie” kontrastu w CineStyle powoduje, że w ujęciach o dużej rozpiętości tonalnej aparat będzie miał lepsze szanse na utrwalenie w plikach JPEG i MOV detali w światłach i cieniach, które mogłyby zostać „ucięte” w bardziej kontrastowym ustawieniu.

Porównanie obrazu z trzech profili, kolejno: Standard, CineStyle i Neutral.

Zalety podczas filmowania w MOV i fotografowania w JPEG są oczywiste. Jeżeli zamierzamy w jakikolwiek sposób edytować tak zarejestrowany materiał, w wielu przypadkach będziemy mieli do dyspozycji więcej informacji o obrazie przy użyciu CineStyle w miejsce profilu standardowych ustawień Canona. Przy błędnej ekspozycji odzyskanie szczegółów po stronie świateł lub cieni powinno być prostsze. Przy „zwykłej” edycji zdjęć będziemy mogli samodzielnie dopasować krzywe tonalne do charakteru fotografii w Lightroomie lub Photoshopie zamiast polegać na ustawieniach z aparatu.

CineStyle przydaje się również wówczas, kiedy korzystamy wyłącznie z zapisu RAW. Takie pliki przenoszą więcej informacji o obrazie od zdjęć JPEG, jednak mimo lepszej pojemności tonalnej, wymagają równie uważnie nastawionej ekspozycji. Do sprawdzenia poprawności naświetlenia powinien wystarczyć histogram. I tu tkwi mały haczyk. Aparat zapisuje dane RAW i równocześnie generuje mały plik JPEG z podglądem, dołączany do większego pliku CR2. Sprawdzając zdjęcie na ekranie w aparacie, w rzeczywistości widzimy wykres dla podglądu JPEG, zamiast histogramu dokładnie przedstawiającego zawartość pliku CR2. Podgląd JPEG jest generowany zgodnie z bieżącym ustawieniem w Picture Style. Stosując CineStyle przy zapisie RAW zapewniamy sobie lepszy wgląd w to, co faktycznie rejestruje nasz aparat. Wyraźniej widać ile informacji uchwyconych zostało w cieniach, ile w tonach średnich, a ile w światłach – i jak rozkładają się one na histogramie.

Ukończona fotografia nie musi mieć nic wspólnego z ustawieniami styli w aparacie. Powyższe zdjęcie Agaty wywołałem w Lightroomie, nie obsługującym funkcji Picture Style.

Technicolor CineStyle to niezwykle praktyczne narzędzie dla osób fotografujących i filmujących EOS-ami, przydatne zwłaszcza w dynamicznych sytuacjach poza studiem, kiedy brakuje możliwości szybkiego zgrania plików do komputera i sprawdzenia ich jakości. Stosując ten profil warto pamiętać, że wyprane z barw zdjęcia na ekranie LCD w aparacie to zaledwie półprodukt, który wymaga doszlifowania podczas obróbki.